Najbliższe premiery:
After the Credits 4 komentarze

ATC#18. Midnight Special: Batman v Kung Fu Panda

Susza filmowa nastała. Troszkę przez dystrybutorów, troszkę przez święta, troszkę przez to, że niektóre premiery mamy omówione od 100 lat. Faktem jest, że w tym odcinku mamy raptem 3 bohaterów. Skąd więc znowu te nieznośne 4 godziny zapytacie?

Świt sprawiedliwości dwóch amerykańskich herosów zajął nam bite dwie godziny, ale każdy kto go przeżył wie, że ten temat to samograj pełen motywów, scen, ról do przedyskutowania i niezgadzania się.

Do tego trzecia odsłona przygód nieco zużytej już Pandy i świeżynka ze Stanów – Midnight Special od Jeffa Nicholsa. Póki co bez szans na dystrybucję w Polsce.

W informacjach też kiepsko, ale wygrzebaliśmy dla Was obowiązkowe 1,5h plotek – Robin Wright androidem, Netflix potentatem, superbohaterowie, Jezus na pustyni czyli Zjawa 2, emerytura Zimmera i reżyserski Marsjanin.

PS: Księga Dżungli to filmowe złoto, zabierajcie dzieciaki i pędźcie za tydzień! Obowiązkowo w Imaxie.

Fanpage podcastu
iTunes
RSS podcastu
Kanał Youtube
Bezpośredni link do mp3

Rozkład jazdy:

  • ogłoszenia parafialne
  • newsy
  • Kung Fu Panda 3
  • Midnight Special
  • Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy (blu-ray)
  • Batman v Superman: Świt sprawiedliwości
Marcin Cisowski

Kilka słów o autorze

Marcin Cisowski

Głównodowodzący movieMAG.pl. Z papierami na producenta filmowego i telewizyjnego. Póki co bez filmu na koncie, z tym drugim medium związany od (zdaniem niektórych zbyt wielu) lat. Po więcej porywających informacji zapraszam do zakładki "O blogu" :).
  • Panowie – dzięki za nagranie! Qbar odpoczywaj i czym prędzej wracajcie do nagrywania F-sam-wiesz-co-ki.

  • Fredosław

    Przesadzacie z tą suszą, w weekend w którym wszedł BvS i Panda 3, na ekrany weszło także kilka innych. Pominąwszy jakieś ograniczone dystrybucje, nawet do Cinema City weszły jeszcze 3 tytuły. Słabe „Moje wielkie greckie wesele 2” / „My Big Fat Greek Wedding 2”, niezłe „Opowieść o miłości i mroku” / „A Tale of Love and Darkness” od Natalie Portman, i dobre „Niesamowita Marguerite / Marguerite”. Szczególnie ten ostatni, choć nie jest żadnym arcydziełem, to przebija o klasę filmy pelerynkowe i pandy. Ciekawie będzie go porównać z mającym się w tym roku pojawić „Boska Florence” / „Florence Foster Jenkins”. Francuska „Marguerite” to właśnie historia zainspirowana prawdziwą Florence, i przeniesiona w realia francuskie. Z tego co widzę po zwiastunach to amerykański zapowiada się dużo mniej subtelnie i bardziej konwencjonalnie. No ale zwiastuny często bywają dużo głupsze od filmów, wiec niczego nie przesadzam.

    A z tego weekendu (~10 nowych filmów) polecam film „Mustang”, właśnie z niego dwie godziny temu wróciłem i po krótkim wahaniu wystawiam mu 10/10. Robię to bardzo, bardzo rzadko, ale wszystko w nim dla mnie zagrało idealnie tak jak miało zagrać. Jest bardzo istotny problem społeczny, realia kulturowe, dobrze opowiedziana dramaturgiczna historia kilku osób, nakręcone nienachalnie i ze smakiem, są nawet sceny o potencjale komediowym. Często się mówi że kino najwyższej próby przenosi widzów w inne światy a nie tylko opowiada, i wraz z pełną salą czułem się całkowicie przeniesiony, nie raz siedziałem na krawędzi fotela. Czuło się po projekcji na sali że zrobił wrażenie. Mną emocjonalnie zamiótł.

    Polecam też coś trochę lżejszego, francuski „Cień” / „Maryland”. Co ciekawe jego scenarzystką i reżyserką jest współscenarzystka Mustanga – Alice Winocour. Poszedłem na niego bez żadnych oczekiwań i bardzo pozytywnie się zaskoczyłem. Słyszałem na sali zawiedzione głosy że to nie jest to jakiś melodramat (prawie tak go u nas reklamowali) czy z drugiej strony kino gangsterskie. Ja sam do połowy myślałem że to jest jakiś dramat psychologiczny o ofierze stresu pourazowego. Mógłbym go podsumować jako nieoczywisty i subtelny (ale jednak też „szczelają”) Bardzo dobrze dobrana muzyka, ścieżka dźwiękowa Gesaffelstein buduje kila dobrych scen i „ryje banię”. Jeden z tych filmów które łatwo mógłbym przegapić i bym dużo stracił. Świetny Matthias Schoenaerts, chyba trzeci raz go widzę w tym roku. Polecam.

    Bardzo oczekuję na High-Rise, historia ma wielki potencjał, właśnie kończę czytać książkę (typowy bardzo dobry J.G. Ballard) i unikam trailerów jak ognia, wystarczy mi teaser sprzed paru miesięcy. Na papierze to było w klimacie takie „betonowe Las Vegas Parano”, tylko bez potrzeby łykania wspomagaczy. Oczywiście historia zupełnie inna.

    No i w końcu Batman v Superman. Po pierwsze gadaliście dużo więcej o nim niż zasługuje. Rozkładanie na czynniki pierwsze każdej sceny i nielogiczności.. powiedzmy sobie szczerze, takich głupot widzę na pęczki w każdym kinie superbohaterskim. To prawda, ten konflikt był dla mnie sztuczny i idiotyczny, motywacje bohaterów trochę ex machina, ale i tak bardziej kupuję tę porażkę niż radosne filmiki Marvela które zazwyczaj nawet nie próbują udawać że tutaj jest jakaś historia do opowiedzenia, tylko odpalają fajerwerki. A jeśli jakąś historię opowiadają to jest ona rodem z odcinka gumisiów.

    Myślę że dla BvS także obciążeniem jest cały ten garb w postaci kilkudziesięcioletniego kanonu rysunkowego. Jak sobie czytam na wiki o tych tysiącach postaci, o wielu uber-morcznych-smiesznych przeciwnikach ale też stronnikach, to widzę jak na dłoni że to jest większości jakieś fabularne gówno, opowieści snute dzieciakom żeby szerzej otwierały oczy co tydzień kupując zeszycik. Dobry artysta powinien wypreparować z tego jakiś jeden moment zaczepienia i opowiedzieć wszytko po swojemu, bez żadnych sentymentów, tylko wtedy mógłby powstać z tego dobry film, a nie co najwyżej niezła ekranizacja marzeń łykających setki tych historyjek bez opamiętania.

  • Berserker

    No pieknie, dzieki za nowy odcinek ale Panowie, poswieciliscie 2 godziny, swojego cennego czasu, na analize filmu ktory po prostu jest slaby, burza w szklance wody, pozdrawiam.

  • Daniel Szymczak

    Byliście zbyt łaskawi w ocenie BvS, tak źle poskładanego i durnego filmu nie widziałem..nie mam pojęcia od kiedy.

MovieMag na Facebooku do góry