Z filmowymi rankingami w Polsce mamy rokrocznie problem. Najuczciwiej byłoby zaprezentować ranking filmów, które miały swoje polskie premiery w 2014 roku. W związku z tym w zestawieniu znajdą się oscarowe tytuły jeszcze z początku mijającego roku, a nie znajdą się pozycje pokazywane już teraz przedpremierowo w naszych kinach z oficjalnymi premierami 2 stycznia 2015. A tu jeszcze dochodzą projekcje na festiwalach filmowych, czy te zobaczone za granicą – i robi się niezły mętlik.
Wynotowałem, zamieszałem, wywróciłem na drugą stronę i wyszła mi taka oto złota piętnastka, którą mogę z czystym sumieniem nazwać wycieczką po wszystkich ważnych dla mnie emocjach tego mijającego roku.
Cudownie będzie, jeśli również Wy zostawicie w komentarzach swoje filmowe wspomnienia kończącego się dziś roku.
(Tekst jest tylko wstępem do większego podsumowania, ale ta niespodzianka musi poczekać jeszcze kilka dni).

15. Locke
Prosta, zatrzymana gdzieś „w pół drogi”, historia o wadze jednego życiowego błędu. Ten skromny film robi wrażenie przede wszystkim jako eksperyment formalny. 90 minut, noc, autostrada, samochód, zasmarkany Tom Hardy i telefon.

14. Jack Strong
Pasikowski – dojrzały i wycofany jak nie on – jeszcze raz potwierdził, że najlepiej w Polsce czuje kino gatunkowe. To mój ulubiony polski film tego roku (sorry Bogowie). Uwielbiam ostatnie sceny, w których Jack Strong pokazał Benowi Affleckowi, jak zrobić emocjonujący finał bez dopisywania niestworzonych wydarzeń (Argo).

13. Frank
Fascynująca wiwisekcja procesu twórczego kilku muzycznych popaprańców. Warto się w tym zbiorowisku indywidualności przeglądnąć i poszukać wśród nich siebie. Prowokacyjny Fassbender w roli guru w wielkiej sztucznej głowie jest imponujący.

12. Nimfomanka – Część 1
Larsa von Triera komedia erotyczno-statystyczna, w której sama nimfomania to najmniej istotny element, co już samo w sobie jest potężnym żartem z widzów. Świetna zabawa różnymi konwencjami, szczególnie mieszczańska nowela z Umą Thurman pyszna.

11. Ona
Pięknie oprawiona i efekciarska podróż, porządkująca współczesne pojęcia miłości, potrzeb i oczekiwań, a w końcu lęku przed samotnością – a wszystko w estetyce Apple’a. Hoyte Van Hoytema sfotografował najładniejszy film w tym roku i wcale nie jest to Interstellar.

10. Interstellar
Hołd dla mistrzów kina, głęboko humanistyczny przy całym naukowym bagażu. Momenty banalnie piękne i wzruszające mieszają się z wielkimi i wzniosłymi. Z każdym seansem lepszy.

9. Lego Przygoda
Dla miłośników postmodernizmu / parodii / cytatów z popkultury / no i oczywiście klocków 😉 – najlepsze animowane 1,5 godziny w kinie ever i największe pozytywne zaskoczenie tego roku. To się nie miało prawa udać, a powstała franczyza na lata.

8. Tylko kochankowie przeżyją
Egzystencjalna wycieczka po Detroit i Tangerze w towarzystwie bohaterów – wampirów, zakonserwowanych pasją do kultury. Stylistyczna perła z rozsadzającą ekran Mią Wasikowską. Popatrzeć na schyłek ludzkości oczami Tildy Swinton i Toma Hiddlestona przemierzających opustoszałe dzielnice Detroit – jedno z najciekawszych przeżyć w kinie w tym roku.

7. Zniewolony. 12 Years a Slave
McQueen kolejny raz proponuje nowoczesny, unikatowy na kilku płaszczyznach sposób opowiadania. To nie jest historia niewolnictwa czy prześladowania czarnych. To opowieść o tym jak pieniądz wynaturza ludzi, już od wieków, i jakie kolejne granice zbydlęcenia są w stanie dla niego przekraczać. W moim odczuciu, mam ogromną nadzieję, to będzie kiedyś klasyka.

6. Pod skórą
Niezwykły film. Odważny, prowokacyjny. Scarlett Johanson jako bezimienna istota za kierownicą białego vana, przemierzająca ulice Glasgow, polująca na przygodnie napotkanych mężczyzn. Dla jednych będzie to socjologiczna obserwacja, dla innych zbiór przepięknych, niepokojących miniatur filmowych. Niezależnie od tego pojedyncze sceny zostają z człowiekiem na długo.

5. Boyhood
Zwyczajny, wzruszający, pasjonujący, momentami nudnawy i naiwny – w każdym z tych elementów perfekcyjny.

4. Wilk z Wall Street
Hedonistyczny american dream naszych czasów wg. Scorsese. Niepojęte jak 71-latek czuje kino. Wybitny film rozrywkowy, po roku od premiery jeszcze bardziej go doceniam.

3. Co robimy w ukryciu
Fenomen. Pojawił się niespodziewanie, najpierw w obiegu festiwalowym, ale finalnie chyba każdy kraj kupił już prawa do dystrybucji tego małego, nowozeladzkiego filmu. Stylizowana na dokument historia wampirów, próbujących żyć normalnie w nowozelandzkim społeczeństwie, to najśmieszniejsza i jednocześnie najbardziej pomysłowa komedia dekady. Nie przesadzam! Inteligentnie korzystająca z formy reportażu, z doskonałym tempem.

2. Strażnicy Galaktyki
Tyle ambitnych, artystycznych dzieł na dalszych miejscach, a na podium wakacyjny blockbuster. Nic nie poradzę, że Strażnicy Galaktyki trafili idealnie w moje popkulturowe oczekiwania. Od lat marzyłem o tym, żeby pojawiła się zupełnie nowa marka, wokół której młoda publiczność odkryje na nowo magię kina nowej przygody. W końcu się udało.

1. Mama
Mama Xaviera Dolana to jest taki ładunek wzruszeń, humoru, seksualnego napięcia i najwyższych doznań estetycznych że po seansie ledwo się wyczołgałem z kina. Format obrazu odzwierciedleniem stanu psychofizycznego bohatera?! Dolan – bezczelnie zdolny 25-latek – jest tak świadomy materii w której rzeźbi, że to jest niewyobrażalne co on będzie wyprawiał za pomocą kamery za 20 lat.


